53.9197° P, 19.7456° W

The true story of a township in north central Poland

Połowa zła na tym świecie wynika stąd, że ktoś chce się czuć ważnym.

Thomas Stearns Eliot (1888 - 1965)


Małdyty, Smolak, kumoterstwo, podpalenie, jedno niebo, jakość sprawowania władzy

nie do wiary

Nasz wielki wódź orzekł, że gmina nie udzieliła pomocy finansowej Pani Dodka po tragicznej śmierci męża.

Problem tkwi w tym: albo Gazeta Morąska pisała nieprawdę, albo wójt mówi bzdury.  [Nota bene: Zwlekał ok. 6 miesięcy z odpowiedzią do zapytania w tym zakresie.  Nie pierwszy raz jak Pan Smolak korzystnie dla siebie reaguje do pism bez odpowiedzi lub z opóźnieniem]. 

Wie doskonale o zbliżających się wyborach, że Rada nic nie zrobi w tej sprawie. Czy on gwarantuje wiarygodność dla siebie wciąż jest pytaniem aktualnym,  jednak rzecz pewna, nasz wielki wódz orzekł.

simply unbelievable: Our great leader has spoken, that the township did not provide financial assistance to Ms. Dodka after the tragic death of her husband. The problem is this: either the Gazeta Morąska wrote a lie, or our leader is pulling a fast one. [nota bene: it took him 6 months to answer a simple question in this reagard. Not the first time Mr. Smolak responds in a way advantageous for himself, with no answer or delayed answer].  He knows about approaching elections, that the Board will do nothing in this regard.  Who knows if he guarantee credibility for himself, but for sure, our great leader has spoken. 


23.08.2014 r. 

1 Coś w tym jest 

Minęło kilka miesięcy od podpalenia domu w Soplach.  Dopiero teraz zaczynam pojmować wymiar tragedii.  Nie tylko rzeczy, rysunki, listy, drobiazgi z dzieciństwa które otrzymałem po śmierci matki poszły w dym.  Też, utracona nadzieja, że można coś odbudować na naszej ziemi.  Utrata o poczuciu bezpieczeństwa, że ktoś blisko nam spowodował pożar (ze statystycznego punktu widzenia, inna wersja jest raczej niemożliwe)

2 Większa tragedia

Jednak jest większa tragedia w naszej krainie niż brak jednego domu i prywatne marzenia.  Jest to społeczny /polityczny kontekst, w którym to zdarzenia powstało. Świetnie ujęte w wiejskim przekonaniu, które brzmi: gdybym nie pisał tak do wójta, pożaru by nie było.  

Nie sugeruję tu, że właśnie władze, chociaż w naszej gminie jest bardzo trudno powiedzieć, że ktoś odpowiada za coś, rzeczy, praktyki urzędowe po prostu są. Jednak, jest to doskonała sentencja powszechnych przekonań obywateli do władz, wyrazem co może się wydarzyć jeśli ktoś kwestionuje sprawowania władzy w naszej gminie. 


3 Dziwne rzeczy się dzieją kiedy nie potrafimy mówić nie

Jest w tym wszystkim lekcja, która wciąż się powtarza w moim życiu. Polega na tym, że dziwne rzeczy się dzieją kiedy nie szanujemy własnych granic, kiedy w zasadzie godzimy się na rzeczy, które są wbrew naszemu poczuciu godności. Zwykle wiemy dlaczego, bo nie stać nas stanąć poza szeregiem niby wszystkich, nie chcemy narazić samego siebie, i też własną rodzinę na przykrości, na nieprzewidywalności osoby, która ma władze.  Tak bardzo chcemy żyć w poczuciu bezpieczeństwa, że jesteśmy skłonni przyjąć dosłownie wszystko, co ktoś nam serwuje.  Chociaż, czasami nie wiemy.

4 Na dłuższą metę   

Na dłuższą metę, stajemy się nieciekawi, zaczynami identyfikować się z zachowaniem, z którym głęboko nie możemy się godzić, stajemy się agresywni i nie autentyczni, chorujemy indywidualnie i też społecznie, zaczynamy się bronić za wszelką ceną iluzjami rzeczywistości, które naprawdę nie istnieją.

Czy podobny brak autentycznego wyrazu nie istnieje w naszej gminie na szerszą skalę? 


5 Lekcja historyczna

Pragnienie o porządek i bezpieczeństwo, a zmiany ustrojowe

Dobrze pamiętam nastroje ówczesne w gminie w nadejściu Pana Smolaka do władz, sposób w jaki zebrania były przeprowadzone, zachowanie i język wójta w stosunku do obywateli na spotkaniach wiejskich. Co było obiecane ludowi, co było zrobione w pierwszej i drugiej kadencji. 

Pierwszego osobistego spotkania w tym okresie wolę nie wspominać.  Ale wychodziłem z gabinetu, nie sam zresztą, z wyraźnym odczuciem, że jest to człowiek uzależniony od bycia u władzy, który poucza słuchacza, który ma przekonanie że jemu się należy.  Nie twierdzę że taki jest, bo to moje osobiste wrażenia.

Mam jednak alergię do osób manipulacyjnych, i właśnie tak go odbieram.  Stąd moje lęki bywać w jego otoczeniu.  Może to tylko moja nadwrażliwość, błędna interpretacja jego osoby, ale jeden szczegół tkwił w mojej pamięci.  Kilka lat później, kiedy spotkaliśmy się w sądzie, ja jako pozwanym, a Smolak stanął razem z naszym prawnikiem z urzędu, i sędzia zdawał mu pytanie [wójtowi] dlaczego nie reagował do pism, które zostały przekierowane do Urzędu Gminy, odpowiadał z lekkim uśmiechem pod nosem, że nie musi, bo jestem nie normalny.  Niestety, doświadczałem sporo innych zachowań nieprzyjemnych z jego strony, i tak się stało, że się nauczyłem nie ufać Smolakowi, ani nie wierzyć w co mówi.


6 Czy nasze wątpliwości są ważne?

Taka nieufność do władz nie przyszła mi sama z siebie. Rzecz taka kiedyś była mi obca. Owszem, kilka osób dopisało do tych lekcji w naszej gminie w formie aktywnej.  Większość biernie akceptowała powtarzane mantry, że taki zapytujący jest zły, a „czystość” intencji leży z urzędu przy ludziach ze urzędu. Kuriosa tu z życia wzięta, był sobie radny, przyszedł do mnie na rozmowę, ludzka rzecz chyba.  Później, jego „kolesia” z gremium rady gminy, szczególnie z wczesno rządzącej koalicji rady, no jak powiedzieć bez nadmiernych słów, bardzo nie ładnie go traktowali.  Bo rozmawiał ze mną (mechanizm, który przypomina mi takie reklamy o przemocy, bo zupa była za słona). Ten radny później nie kandydował.

Wciąż zastanawiam się, całe szczęście już bardzo rzadko, dlaczego wątpliwości do tak wielu kwestii, ważne dla naszego poczucia komfortu, poczucia ładu i bezpieczeństwa, do naszej solidarności, praktycznie nie istnieją ?  Owszem, ludzie się wyrażają opinie o kształcie odbudowy placu zabaw, też o tym czy ktoś kogo lubi czy nie, ale publiczne, formalne (pisemne) zastrzeżenia o gospodarczych –politycznych decyzji, o braku wizji, raczej nie widać. 


7 Chyba dlatego ..

Chyba dlatego chcemy wierzyć w rzeczywistość (pasuje mi bardziej słowo iluzje) która została tworzona.  Oraz styl stosowany do kreowania naszej rzeczywistości, gdzieś jest nam bliski.   Np., że władze mają tylko rację, i działają tyko w naszych interesach.   Że dzięki nimi, pensje są zapłacone, poczujemy się bezpieczni i czujemy że ich przywileje (na przykład: wynagrodzenia dodatkowe, mieszkania, nabycia działki, które należą do zasobów gminy, szczególny dostęp miejsc pracy w UG, itd.) są dla nas dobre. 

Chcemy wierzyć, jeśli będziemy siedzieć cicho, i nie odchylać się od reszty, jeśli nie wyrazami wątpliwości do relacji w sferze publicznej, że może kiedyś też dostaniemy taki przywilej jaki inni bliżej korytarzy władz w gminie mają, albo w nic nie wierzymy, ale pragniemy żyć w spokoju, z poczuciem o bezpieczeństwo, i wciąż nas nauczono, żedobre rzeczy przychodzą osobom lojalnym do wszelkich aspektów polityki naszych władz, a na pewno coś niedobrego się wydarzy jeśli zaczynamy wyrażać nasze wątpliwości. 

Nie jestem socjologiem, ale taki podział pożytek gdzie rzekomo jesteśmy równi, ale są równiejsi, którym należy się więcej tylko dlatego, że są u władzy, tworzy dwa nieba nad gminą tam gdzie jest jedno.  Tak chcemy wierzyć że jest jedno, i nasz głód o bezpieczeństwo jest tak wielki że przyjmiemy wszelkie zachowania i praktyki kreowanej rzeczywistości.

 

8 Wyraz o nas samych

Jeśli głosujemy na radnych którzy nie wyrażają żadnych wątpliwości do praktyk wielu zainicjowanych przez UG i sami mają pierwszeństwo w kolejce o miejsce pracy, zapewniają sobie czy komuś w rodzinie bezpieczeństwo etatu, o zamówienie publiczne, i nic nie mówimy, trudno oczekiwać innego obrazu w gminie. 

Jeśli mamy lęk że ktoś może się dowiedzieć że zasadniczo nie zgadzamy się z polityką samorządową, np., że naprawdę uważamy że mieszkanie komunalne nie powinno iść do syna Pani Rybskiej, że nie do takich ludzi ma iść majątek gminy; jeśli myślimy, że miejsca pracy w urzędzie mają być dla zwykłych mieszkańców, a nie dla dzieci radnych czy innej Małdyckiej „elity”; jeśli zastanawiamy się dlaczego zyski z wodociągów pozostają u prywatnego operatora, a gmina nie może dobudować kanalizacji;  jeśli uważamy że Pan Smolak powinno załatwić podwyżkę dla siebie w innej formie niż tamtej w której została załatwiona; że sprawa zamknięcia szkoły w Wielkim Dworze powinno być inaczej przeprowadzone, nie w trakcie świąt; jeśli uważamy że wynagrodzenie pieniężne wójta powinno mu wystarczyć, że majątek gminy w postaci działek, mieszkań, sklepów i inne ma nie wędrować do jego rąk lub przez jego ręce do siebie, do członków jego rodziny, lub do kolesiów; jeśli uważamy że ktoś młodszy powinien zając się stanowiskiem Pani Domańskiej, bo już nabyła prawa emerytalne, bo jak długo kiedy jest dużo młodych i wykwalifikowanych osób bez pracy na terenie gminy; jeśli uważamy że sprawy sporne, np., z Z. Kucharkem, kiedyś z SUR’em powinny być załatwione bez skarg; jeśli uważamy że dialog społeczny ma mieć odczuwalne oblicze  dla nas wszystkich; i nawet jeśli nie do końca wiemy co jest za stwór „społeczeństwo obywatelskie” tam gdzie ktoś ma odwagę wyrazić swoje wątpliwości, potraktujmy sprawę ze szacunkiem, i powagą.

Jeśli mamy wątpliwości, i siedzimy cicho, władze swoją drogą.  Jest to wyraz nas samych.

 

Ostatnie plotki     

Ostatnio docierają do mnie plotki o relacjach władz w naszej gminie.  Nie siedzę w centrum dowodzenia światem Małdyckim, więc nie mogę potwierdzić ich.  Ale dotyczą potyczek pomiędzy Panem Smolakiem i Panami Radnymi z Wielkiego Dworu i Jarnołtowa.   Rzekomo o dysponowaniu budynku który należało do straży, o metraż sklepu, zaświadczeniu majątkowym.   O ile jest to ułamek prawdy w nich, to kompletna żenada.  Zagrywki pomiędzy osobami u władzy, aby udowodnić że ktoś nadał jest „alfą”, że ktoś na pewno ma rację, że udowadnia że jest kimś bo ktoś jest nikim, świadczy tylko o to jak nisko schodziliśmy społecznie. 

Osoby u władzy które uczestniczą w takich grach, które myślą w ten sposób, muszą „umrzeć” w sensie metaforycznym, zejść ze sceny, jeśli my chcemy poczuć bogaci i szczęśliwi. Pytanie wart tysięcy złotych, czy chcemy rezygnować ze życia w takiej kreowanej rzeczywistości? 

 

10 Aby było jasne      

Aby było jasno, nie mam nic przeciwko Smolakowi, przeciwko Pani Rybskiej, przeciwko mecenasom naszych wodociągów, Panu Cymer, osobiście.  Nie stoję w roli sędzia, policjanta. Nie ja wymierzam kar i nagród. Pytam o praktykach i mechanizmach sprawowania władzy. Czy te osoby słusznie i sprawiedliwie działali, czy są przykładem naszych wspólnych wartości, czy są wzorami dla młodszego pokolenia, czy przyczynili się do tego abyśmy sami byli zdolni do podjęcia wiele trudnych zadań które już na nas czekają, wciąż jest pytanie otwarte.  Znamy przysłowie, jak sobie pościelisz tak się wyśpisz.  Jeśli ktoś ze władz teraz ma złą renomę, to nie dlatego jestem i mam odwagę zdawać pytania (które są naprawdę proste), raczej dlatego taką renomę nabyli w sposób staromodny, pracowali na to.

Nigdy nie sugerowałem że mam tylko rację.  Nota bene. Nie rozdawałem miejsc pracy swoim kolesiom.  Nie dałem mienia publicznego do nikogo.  Jest głęboki uzasadnienie aby mienia publiczne pozostało publiczne. Szczególnie mieszkania.  Zobaczymy, czy wójt formalnie przekazuje mieszkanie synowi Pani Rybskiej przed końcem kadencji.  Jeśli tak, mam ochotę osobiście doręczyć jej flaszkę wódki na sesji, jako nagrodę kumoterstwa.  Ale naprawdę jakie są szanse że Pani Rybska powie: mam wątpliwości czy to leży w interesie publicznym?, czy pisemne kwestionowanie ze strony Rady? Ze strony nas?

Aby było jasne. Pisma które składałem do UG i Rady leżały bez odpowiedzi.  Procedury były fałszowane. Źle mówiono o mnie na forach publicznych.  Smolak podał mi do sądu, korzystając z okazji nasz mecenas z urzędu.  I teraz dom został podpalony. Wątpię, że ktoś z Was chciałby być traktowany w sposób . Coś z tym wiejskim myśleniem jest, gdybym nie pisał do urzędu dom nadał by stał.

Naprawdę, marzę mi się aby Smolak mógł poczuć bogaty, i niech buduje pięć domów. Niestety, widzę go jako osoba wewnętrznie biedny, która pragnie pozostać u władzy za wszelką cenę, tam gdzie jest kimś. Nie twierdzę że taki on jest, ale tak go postrzegam. Z racji cech osobistych i umiejętności zawodowych, potrafił kreować rzeczywistość w sposób konsekwentny i mistrzowski, takiej w której mamy jakiś porządek.  Jednak, do budowania społeczeństwo pod jednym niebem, w którym autentyczne czujemy bezpieczeństwo, w sensie władze służy nam, nie ukrywam, i nigdy nie ukrywałem, on nie przekonuje mnie. I jego metody bardzo mnie męczą.  Wciąż, uważam że jego epoka bardzo dużo nam kosztowało społecznie.  Strasznie dużo.  Jednak, mam poczucie wdzięczności do Pana Smolaka za dwie rzeczy, pomógł mi pozbyć ze siebie skłonność do iluzji, do nie widzenia manipulacji.  Oraz, za odroczenie ratę podatku po pożaru.

 

11 Nasze prawdziwe problemy

Stoją przed nami prawdziwe problemy, dylematy.  Czy będziemy mieli pracę, i stać nam nie tylko na podatek, a też na rachunki i jedzenie w lodówce?  Jeśli trzeba jechać pozą gminą do pracy, dokąd i jak (znowu koszty)? Jak dochodzić sprawiedliwie do problemów w strukturze szkół wobec zmian demograficznych, które z rodzin nauczycielskich tracą pracą np.  Oraz wiele innych problemów których nie widzimy na co dzień, pomóc w wymianie dachów z eternitu, a nie tylko „utylizacja”.,  polityka opałowa wobec ograniczenia w emisji dwutlenka węgla, brak przyszłościowej inwestycji w turystyce, brak dalszych inwestycji.

Pęd to zarządzania, do obsadzenia stanowisk, miejsc pracy, rozdawania majątek publiczny, zamiast zająć się prawdziwymi problemami, też jest prawdziwym problemem. 

 

12 Obudzimy się

Obudzenie nie polega na dawanie prezenty mienia komunalnego komuś w rodzinie radnego.  Obudzenie nie polega na wytoczenie walki z radnymi o błędne metraże i innych bzdur, a jeśli plotki są prawdziwe, gdzie był wójt kiedy panowie z Wlk Dworu należały do jego ulubieńców, i wszelkie tam praktyki były tolerowane?  Obudzenie nie polega na wytoczenia sprawy sądowe przeciwko mieszkańcom i rodzinnym firmom, bo nie zgadzają się z ideologią UG/Rady.   Obudzenie nie polega na brak przeciwdziałań do skutków nowej siódemki która omija krzyżówki (do przewidzenia).  Obudzenie nie polega na automatyczne kwitowanie jakości sprawowania władzy, na całowanie wójta na dożynkach i zebraniach bo jest wójtem.

Obudzenie daje nam moc i poczucie wolności, abyśmy widzieli rzeczy jak naprawdę są.  Daje nam prawo zdawać sobie i innym pytania, które wcześniej nie mogli być zdawane.  

Co epoka ostatniej dekady plus nam przyniosła, co naprawdę został budowane dla kogo, oraz na jakich zasadach?  Teraz, mając dom bez światła, mogę wyjść na ulicy w nocy i czytać wezwania do zapłaty pod nowym oświetleniem, też mówić sobie jak jestem bezpieczny. Owszem, mamy kilka odcinków dróg, dobudówka do UG, nowe centrum rekreacyjny, w dużej mierze finansowane przez kredyty, udzielonymi za naszą zgodę poprzez radę, u których trudno jest dostrzegać wyrazy „mam wątpliwości”.   Obudzimy się.

 

13 Coś w tym jest       

Gdzieś wierzę w mądrość ludu.  Kiedy słyszę, że bez tych pism do UG, dom by nie spłonął, chyba cos w tym jest.  Jeśli nie faktyczne, to świadczy o tym jak lud myśli, i prawidłowo skojarzy przykre sprawy z kwestionowaniem systemu władzy.

Sprawca jeszcze nie znany. Gdzieś na terenie Małdyt chodzi ktoś który podpalił dom.  Nie mówię że władze mieli coś do czynienia tu, ale jest to wątek który powinno być poważnie badany przez służby mundurowe.  Na marginesie .. może ktoś pamięta zebranie w Zajezierzu kilka lat temu, słowa które tam zapadły przeciwko mojej osobie, coś w rodzaju że „coś może się wydarzyć”.  Nie twierdzę nic, ale wójt też tam był. 

 

Przed nami

Nowy wójt ma mieć trzy cechy: umiejętność budować autentyczne relacje z mieszkańcami, umiejętność budować autentyczne relacje z mieszkańcami, i trzecie umiejętność budować …

Też ma podjąć następujące tematy które dotąd nie mogły figurować w dyskusji publicznej.  Cały czas aktualne.  

1.     Dialog społeczny.  Czekają na nas trudne sprawy zatrudnienia w szkolnictwie i demograficznych zmian. Niech środowisko nauczycielskie proponuje rozwiązania, a nie w formie jak szkoła w WD.

2.     Tworzyć spółkę komunalną, aby zmniejszyć aspekty upolitycznienia zleconych usług. 

3.     Zastanawiamy czy zyski z wodociągów mają pozostać w prywatnej firmie, kiedy nie potrafimy zagospodarować finansów i budować nowe odcinki kanalizacji?

4.     Czy UG ma wykonać zamówienia publiczne wśród radnych, członków ich rodzin, firm w ich rękach? Ta sprawa o charakter konflikt interesów może być uregulowana statutem.

5.     Sprawa kumoterstwa, zatrudniania dzieci radnych i w efekcie wykluczenie „kowalskich”?

6.     Sprawa majątku komunalnego które wędruje do osób wykonujących wyższe funkcje w gminie, radnych, lub do członków ich rodzin, lub do ich kolesiów na nieprzejrzyste i /lub nie jasnych zasadach.

7.     Dalsze zatrudnienie osób które nabyły prawa rentowo-emerytalne.

8.     Czasem trzeba zmienić operatora komórki.   W mojej ocenie czas na zmianę radcę prawnego.   Nie sugeruję że rada prawa jest nie właściwa dla urzędu czy pana wójta.  Polecam tu Piotra Brzozowskiego z Miłomłyna. 

 

Wspierane przez Hosting o12.pl